Artykuł w innych językach:
Wyłącz tłumaczenie
Zamknij

Obłok nad Arizoną

Czym był ten tajemniczy obłok?

Dnia 28 lutego 1963 roku podczas zachodu słońca nad Arizoną pojawił się tajemniczy obłok. Obłok ten był widoczny przez 28 minut. Wykonano wiele zdjęć tego zjawiska, a w niektórych czasopismach naukowych ukazały się na ten temat artykuły. Kilka miesięcy po pojawieniu się obłoku William Branham zaczął używać go jako potwierdzenia swojej usługi, twierdząc, że był on ukształtowany przez siedmiu aniołów, którzy z nim się spotkali i przekazali mu polecenie do wygłoszenia objawienia siedmiu pieczęci. Głosił również, że w czasie pojawienia się obłoku stał wprost pod nim i że był to Chrystus noszący białą perukę Najwyższego Bóstwa i Najwyższy Sędzia.

Słowo Boże uczy nas następującej zasady:

Proroctw nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a trzymajcie się tego, co dobre. Od wszelkiego pozoru zła powstrzymujcie się.

1. Tesaloniczan 5:20-22

Zjawisko na niebie z 1963 roku, mające tak wielkie znaczenie dla wielu osób, niewątpliwie warte jest dokładnego zbadania.

Chronologia wydarzeń

Przyjrzyjmy się wydarzeniom, które są związane z obłokiem.

23 grudnia 1962

William Branham opowiada wizję o wybuchu i konstelacji aniołów

Pod koniec 1962 roku William Branham zaczął w swoich kazaniach relacjonować wizję, której kluczowym elementem była ogromna eksplozja oraz towarzyszące jej zstąpienie konstelacji aniołów, do której został porwany w celu przekazania mu szczególnego poselstwa od Boga.

Oto relacja tej wizji, jak podał ją w kazaniu Pohańbienie z powodu Słowa:

EN
Rozwiń cytat

19 Otóż, wydarzyło się już wiele rzeczy w moim życiu, lecz nigdy nie miałem czegoś takiego. Miałem wizję. Ja nie znam wykładu. Nigdy w moim życiu nie miałem czegoś takiego. Lecz przede mną – wydawało mi się, że sobie zdaję sprawę z tego, że to jest wizja, a ja byłem w tej wizji. Lecz ja mówiłem do mego syna Józefa (przy czym on nie był w pokoju w tym czasie). Lecz jakoś – właśnie gdy mnie ona nawiedziła, mówiłem do Józefa.

20 I spojrzałem do góry, i przede mną stało coś jakby w kształcie piramidy – były to małe ptaszki, coś jakby pół cala długie. A one były w górze na szczycie, na gałęziach, one były – powiedzmy trzy albo cztery, a na następnej gałęzi było może osiem lub dziesięć, a na dole było ich piętnaście lub dwadzieścia. Byli to mali wojownicy, ponieważ ich piórka były otłuczone; i wyglądało na to, jakby próbowały mówić do mnie, powiedzieć coś.

21 A ja byłem na zachodzie (prawdopodobnie w pobliżu Tucson w Arizonie), a te ptaszki patrzyły na wschód i ja przysłuchiwałem się uważnie – chciały coś powiedzieć. Wyglądało na to, jakby mi próbowały coś powiedzieć. I one miały… Małe piórka były całe… Były otłuczone, itp. One były dosyć mocno pokryte bliznami z bitwy.

22 Potem nagle jeden ptaszek zaczął zajmować miejsce innego ptaszka – skakały ot tak – i one (te małe ptaszki) szybko odleciały, lecąc na wschód. A kiedy odleciały, wyszły z tego większe ptaki, podobne raczej do gołębi ze spiczastymi skrzydłami; a one przyleciały w eskadrze i szybko – szybciej niż te małe ptaszki – odleciały na wschód.

23 A ja, ciągle w mojej… W dwu świadomościach równocześnie, wiedziałem, że tam stoję, i wiedziałem, że byłem gdzieś indziej, rozumiecie. I pomyślałem sobie: „Nuże, to jest wizja i muszę się dowiedzieć, co to oznacza”. A ledwie ta druga grupa przeleciała koło mnie, spojrzałem na zachód; i wyglądało to jakby w kształcie piramidy – jakby dwaj po każdej stronie a jeden na szczycie – przychodziło pięciu najpotężniejszych aniołów, jakich kiedykolwiek w moim życiu widziałem. Takiej okropnej szybkości nigdy nie widziałem… Mieli głowy odchylone do tyłu, a ich spiczaste skrzydła szybowały szybko.

24 A moc Wszechmogącego Boga nawiedziła mnie w taki sposób, że mnie całkiem podniosła z ziemi – prosto do góry. (Ciągle słyszałem, że Józef mówi.)

25 I huk, jakby przełamanie bariery dźwięku – wielki łoskot rozległ się na wielką odległość na południe. A gdy zostałem podniesiony – a była tam taka okropna szybkość tych aniołów… I mogę ich teraz po prostu oglądać, rozumiecie, jak one przylatywały w takiej konstelacji. Po prostu przyleciały wprost do mnie.

26 Otóż, nie śniłem teraz. Nie, ja byłem wprost tam, całkiem przytomny, tak jak jestem teraz.

27 Lecz oto one przychodzą – a one były tak okropnie szybkie, że sobie myślałem, kiedy się to podniosło… Usłyszałem tą jakby eksplozję, względnie jakby grzmot, który się rozległ, jak przełamanie bariery dźwięku; a kiedy się to stało, pomyślałem: „Otóż, to musi oznaczać, że zostanę uśmiercony, widzisz, to jest jakiś wybuch”. A kiedy rozważałem o tym, pomyślałem sobie: „Nie, to nie było to, bowiem gdyby to był wybuch, zasięgnęłoby to również Józefa, bowiem on tam jest ciągle i mówi, myśląc, że ja tam jestem. I ja go słyszę. To nie było to”.

28 To wszystko było ciągle w wizji. Nie było to… Rozumiecie, było to w wizji.

29 A potem nagle, jak sobie uświadomiłem, że byłem… Oni byli wokół mnie, nie mogłem ich zobaczyć, lecz zostałem podniesiony do tej konstelacji piramidy utworzonej z nich – do wnętrza tej konstelacji pięciu aniołów. I pomyślałem sobie: „Anioł śmierci byłby jeden, pięciu oznacza łaskę”. Rozmyślałem o tym i pomyślałem sobie: „O! Oni przychodzą z moim poselstwem. To jest mój drugi punkt szczytowy. Oni przychodzą, by mi przynieść poselstwo od Pana” i krzyknąłem z całej mojej siły tak głośno, jak tylko potrafiłem: „O, JEZU! Co TY chcesz, żebym czynił?” Kiedy to uczyniłem, odeszło to po prostu ode mnie.

(…)

42 Wydaje się, że to wstrząsnęło mną po prostu – ten łoskot i szybkość tych przylatujących w ten sposób aniołów. Było ich pięciu razem w konstelacji. Jak… Trochę podobnej do tego, jak tutaj narysowałem tę piramidę. Wydawało się, że to jest… Najpierw to wyglądało jakby trochę… W tej odległości wyglądało to trochę jak ten kolor gołębi. I oni nadlatywali z tego kierunku. A wyglądali jak jeden, dwa, trzy, cztery, a potem jeden całkiem na wierzchołku, tworząc piątkę. A oni nadlatywali z taką prędkością. Nie ma niczego – ani samolot odrzutowy, nic innego nie można z tym porównać.

62-1223 – Pohańbienie z powodu Słowa
26 grudnia 1962

Lee Vayle odwiedza Williama Branhama i rozmawia z nim o wizji

W swojej książce Prorok dwudziestego wieku Lee Vayle, bliski współpracownik Williama Branhama, podaje informację, że 26 grudnia 1962 roku rozmawiał z nim na temat jego wizji sugerując, że mogła być ona związana z siedmioma gromami z 10. rozdziału Księgi Objawienia, których głos słyszał Jan, ale nie było mu dane ich zapisać.

EN

Po omówieniu tej szczególnej wizji z autorem 26 grudnia, znając tego wspaniałego proroka Bożego, odczuliśmy, że aniołowie, którzy przybyli z gromem, zostali wysłani od Boga na znak, że będzie wiedział, co było w dziesiątym rozdziale Apokalipsy o siedmiu gromach, które usłyszał Jan, ale których nie spisał. To było przypuszczenie. Nikt nie wiedział na pewno, co to oznaczało.

Lee Vayle, Prorok dwudziestego wieku, str. 36 wydania w PDF
30 grudnia 1962

William Branham głosi kazanie Panie, czy to jest znak końca i zapowiada serię kazań na temat siedmiu pieczęci

Pod koniec roku w kazaniu Panie, czy to jest znak końca William Branham po raz kolejny opowiada wizję.

EN
Rozwiń cytat

197 Zatem, jak mówiłem, w tej wizji spojrzałem i zobaczyłem dziwną rzecz.

198 Wydawało mi się, że mój mały syn Józef jest przy mnie. I ja z nim rozmawiałem. Otóż, jeśli będziecie śledzić tę wizję naprawdę uważnie, to zrozumiecie, czemu tam stał Józef.

199 Więc spojrzałem, a był tam wielki krzak. Na tym krzaku była gromada ptaków, małych ptaszków, takich około centymetr na centymetr. Byli to mali weterani. Ich małe piórka nosiły ślady poobijania. Dwa lub trzy z nich siedziały na wierzchołku, sześć lub osiem na poniższej gałęzi, a piętnaście czy dwadzieścia na kolejnej gałęzi. I tak dalej w dół, formując piramidę. Ci mali goście, mali posłańcy, byli bardzo wyczerpani. Patrzyli na wschód.

200 Ja w tej wizji znajdowałem się w Tucson, w Arizonie. Było to tak specjalnie przedstawione, bo Pan chciał, żebym nie przeoczył, gdzie to ma miejsce. Właśnie odczepiałem łopian pustynny z moich spodni. Powiedziałem: „Wiem, że to jest wizja. I wiem, że jestem koło Tucson. Wiem, że te małe ptaszki coś oznaczają”. A one patrzyły na wschód. Nagle zdecydowały się do odlotu i poleciały we wschodnim kierunku.

201 Jak tylko odfrunęły, przyleciało następne stado, tym razem większych ptaków. Te wyglądały jak gołębie – miały ostre, spiczaste skrzydła, takie szare, trochę jaśniejsze niż te, które mieli ci pierwsi mali posłańcy. I one leciały bardzo szybko na wschód.

202 A kiedy zniknęły mi z oczu, odwróciłem się znowu, by patrzeć na zachód. I tam się to stało. Nastąpił wybuch, który rzeczywiście wstrząsnął całą ziemią.

203 Nie przeoczcie tego teraz. A wy, którzy słuchacie taśmy, upewnijcie się, że zrozumieliście to właściwie.

204 Najpierw miał miejsce wybuch. Było to jak przełamanie bariery dźwięku, czy jak to się nazywa, kiedy samoloty przekraczają prędkość dźwięku, a potem ten dźwięk wraca na ziemię. On po prostu zagrzmiał i zatrząsł wszystkim. To było jak wielki łoskot gromu i błyskawicy. Ale nie widziałem błyskawicy. Usłyszałem tylko to wielkie uderzenie gromu, które rozległo się jakby na południe ode mnie, od strony Meksyku.

205 To zatrzęsło ziemią. A gdy się to stało, ciągle patrzyłem na zachód. I daleko w wieczności zobaczyłem jakąś pojawiającą się konstelację. Wyglądało to, jakby to były małe punkty, około pięć do siedmiu. Były one w kształcie piramidy, podobnie jak tamci posłańcy. Gdy się to stało, moc Wszechmogącego Boga uniosła mnie do góry, bym się z nimi spotkał.

206 I ja ich ciągle widzę. To mnie nie opuściło. Minęło już osiem dni, a ja wciąż nie mogę tego zapomnieć. Nigdy wcześniej nic mnie tak nie nurtowało jak to. Moja rodzina może to potwierdzić.

207 Widziałem tych aniołów ze skrzydłami założonymi do tyłu, nadlatujących szybciej niż z prędkością dźwięku. Oni przyszli z wieczności, jakby w okamgnieniu. Nie zdążyłbyś nawet mrugnąć, po prostu mgnienie oka. Oni tam byli. Nie miałem czasu liczyć. Mignęło mi to tylko przed oczami. Potężni, wielcy, pełni mocy, śnieżnobiali aniołowie z wysuniętymi skrzydłami i głowami. I oni przybyli – „Fiuu, fiuu!”. A kiedy się to stało, zostałem porwany w górę do tej piramidy, do tej konstelacji.

208 Pomyślałem: „To jest to”. Byłem cały odrętwiały. Powiedziałem: „O rety! To oznacza, że nastąpi wybuch, który mnie zabije. Jestem na końcu mej pielgrzymki. Jak ta wizja już mnie opuści, to nie mogę nic o tym mówić moim bliskim. Nie chcę, aby o tym wiedzieli. Ale mój Niebiański Ojciec powiadomił mnie właśnie, że mój czas dobiegł końca. Nie powiem o tym rodzinie, bo by się martwili, że lada chwila odejdę. Ci aniołowie przyszli po mnie, a ja zginę niebawem z powodu jakiejś eksplozji”.

209 Potem, gdy znajdowałem się w tej konstelacji, uświadomiłem sobie: „Chwila, gdyby ten wybuch miał mnie zabić, to zabiłby również Józefa”. A przecież słyszałem, jak on mnie woła.

210 Byłem trochę zdezorientowany. Pomyślałem: „Panie Boże, co ta wizja oznacza?”. Zastanawiałem się nad tym.

211 I nagle coś mnie olśniło. Nie przemówił do mnie żaden głos, ale po prostu coś zrozumiałem: To są aniołowie Pańscy, którzy przychodzą, by przekazać mi moje nowe polecenie. Rozmyślałem o tym. Podniosłem ręce i powiedziałem: „O Panie Jezu, co chcesz, abym uczynił?”. Wtedy ta wizja mnie opuściła. Jeszcze prawie przez godzinę byłem cały odrętwiały.

62-1203E – Panie, czy to jest znak końca

W tym samym kazaniu William Branham również ogłasza, że kiedy tylko zakończona będzie rozbudowa kaplicy, wygłosi serię kazań na temat siedmiu pieczęci, wstępnie szacując termin rozpoczęcia zgromadzeń na 15 lutego 1963 roku.

EN

4 Wy wiecie, następną rzeczą przed nami jest, na ile mi wiadomo, Siedem Pieczęci. A jeżeli Pan pozwoli, rozpoczniemy zaraz, kiedy kaplica zostanie wykończona – wybudowana na tyle, żebyśmy mogli wejść do środka. Będziemy mieć ponowną dedykację; a teraz może tydzień lub dwa, a może trzy tygodnie zgromadzeń za sobą gdzieś indziej – kiedy zbliżamy się do tych Siedmiu Pieczęci. Oczekujemy więc wspaniałych chwil w Panu w tym czasie. A my będziemy… Wy wszyscy pozamiejscowi – poślemy wam widokówki i tym podobnie, i powiadomimy was dokładnie o terminie, może tydzień lub dwa tygodnie przedtem. Budowniczy, jak dowiedziałem się od Billy’go dziś wieczór, wykończy budowlę dziesiątego lutego. Otóż, jeżeli on zakończy dziesiątego, my rozpoczniemy około piętnastego. Więc skoro oni tylko zakończą, zaraz rozpoczniemy z tym tematem.

62-1203E – Panie, czy to jest znak końca

28 lutego 1963

Nad Flagstaff w stanie Arizona pojawia się obłok

Obłok widoczny jest 28 lutego w czasie zachodu słońca przez około pół godziny nad miastem Flagstaff w północnej części stanu Arizona. Wykonano wiele zdjęć tego zjawiska z różnych miejsc, poniżej zamieszczone są niektóre z nich. Najbardziej odległym miejscem, z którego zauważalny był obłok, było miasto Cicuad Juárez w Meksyku odległe o około 600 km od Flagstaff. Naukowiec James McDonald z Instytutu Fizyki Atmosferycznej przy Uniwersytecie Arizony, który badał to zjawisko, określił, że obłok był na wysokości 42 km i miał rozmiary 48 na 42 km.

4 marca 1963

William Branham głosi w Houston w Teksasie

W pierwszych dniach marca William Branham udaje się do Houston w Teksasie, aby wstawić się w sprawie człowieka o imieniu Leslie Douglas Ashley, który w lutym 1961 roku popełnił morderstwo. 4 marca wygłasza w Houston kazanie pod tytułem Absolut. W tym kazaniu ani razu nie wspomina o obłoku ani o żadnych nadnaturalnych objawieniach związanych z wykładem siedmiu pieczęci.

6-8 marca 1963

William Branham z towarzyszami poluje w okolicy Tucson

Po powrocie z Houston William Branham wraz z dwoma przyjaciółmi, Fredem Sothmannem i Genem Normanem, udaje się w okolice Tucson na południu Arizony na polowanie na świnki pekari. Grupa myśliwych polowała w miejscu zwanym Rattlesnake Mesa, niedaleko góry Sunset Peak, nazywanej w środowisku poselstwa Sunset Mountain, czyli Górą Sunset lub też Górą Zachodzącego Słońca. Sezon łowiecki w 1963 roku trwał od 1 do 10 marca.

W kazaniu Stojąc w wyłomie wygłoszonym kilka miesięcy później mówi o tym, że wyjazd na polowanie odbył się po powrocie z Teksasu.

EN

Brat Fred Sothmann, wiem, że tu jest. I jestem prawie pewien, że brat Norman tu jest. Byliśmy… Musiałem jechać do Houston, żeby uratować tego małego chłopca od krzesła elektrycznego. A potem wróciłem i pojechałem na polowanie z braćmi.

63-0623 – Stojąc w wyłomie 

Podczas polowania, kiedy każdy z myśliwych był na innym miejscu, doszło do eksplozji, która zatrząsła okolicznymi skałami, tak, że niektóre z nich pękały. Według zeznania Williama Branhama wybuch ten miał być wypełnieniem się jego wcześniejszej wizji. Twierdził, że wraz z wybuchem zstąpiła z niebios konstelacja siedmiu aniołów, do której został porwany, a aniołowie przekazali mu polecenie, aby udał się do Jeffersonville w Indianie i wygłosił tam objawienie siedmiu pieczęci.

17 do 24 marca 1963

William Branham głosi kazania na temat siedmiu pieczęci

William Branham wygłasza w Jeffersonville w Indianie cykl dziesięciu kazań na temat siedmiu pieczęci. Podczas swoich przemówień czyni liczne nawiązania do przeżycia, które miał podczas polowania w Arizonie niedługo przedtem. W każdym z kazań na temat poszczególnych pieczęci mówi, że znaczenie danej pieczęci było mu objawione przez anioła bezpośrednio przed usługą.

Podczas całego cyklu tych kazań nie czyni ani jednej wzmianki o obłoku, który widoczny był 28 lutego.

17 maja 1963

Czasopismo Life publikuje zdjęcie obłoku

Dnia 17 maja popularne czasopismo Life wydaje jednostronicowy artykuł nazwany Wielka Chmura – Pierścień Tajemnicy. Częścią artykułu był krótki opis zjawiska oraz cztery zdjęcia. Bardziej szczegółowe informacje o obłoku zostały zamieszczone w czasopismach naukowych Science (19 kwietnia) oraz Weatherwise (3 czerwca).

Klikając na odpowiedni link można zobaczyć poszczególne artykuły: Science, Life, Weatherwise.

Całość czasopisma Life można przejrzeć na portalu Google Books, artykuł o obłoku jest na stronie 112.

Strona 112 czasopisma Life z 17 maja 1963
1 czerwca 1963

William Branham pierwszy raz mówi o obłoku podczas usługi

Począwszy od 1 czerwca 1963 roku William Branham zaczyna w swoich kazaniach przytaczać wątek obłoku i używać go jako nadnaturalnego potwierdzenia swojej usługi. Jego podstawowe założenie było takie, że aniołowie po spotkaniu z nim sformowali ten obłok jako znak na niebie widoczny dla otaczającego świata. W mniemaniu Williama Branhama nawet naukowcy nie poradzili sobie z wyjaśnieniem przyczyny obłoku, określając go „tajemniczym“.

Problemy obłoku jako potwierdzenia

Zestawiwszy razem podane wyżej wypowiedzi Williama Branhama oraz fakty, trudno nie dostrzec, że koncepcja obłoku jako potwierdzenia jego usługi ma poważne luki.

Problem 1: Rozbieżność czasowa

Obłok pojawił się na niebie tuż przed zachodem słońca dnia 28 lutego 1963 roku i był widoczny przez około pół godziny. Natomiast William Branham był na polowaniu, podczas którego – jak twierdził – odwiedzili go aniołowie, w dniach 6-8 marca. W zamieszczonej nieco wyżej wypowiedzi sam mówi, że udał się na polowanie po powrocie z Houston, gdzie 4 marca głosił kazanie Absolut. Widzimy zatem ponad tygodniowy odstęp czasowy pomiędzy jednym a drugim wydarzeniem.

Problem 2: Rozbieżność lokalizacji

Według oszacowania naukowców obłok fizycznie znajdował się na wysokości ok. 42 km nad miastem Flagstaff w stanie Arizona, będąc zarazem dostrzegalny z odległości wielu setek kilometrów. Według informacji podanych w artykule Road To Sunset William Branham polował w miejscu zwanym Rattlesnake Mesa znajdującym się około 60 km na północny wschód od Tucson. Flagstaff a Rattlesnake Mesa dzieli odległość około 300 km w linii lotniczej.

Mapa Arizony z wyszczególnieniem odległości pomiędzy Flagstaff a Rattlesnake Mesa

Problem 3: Wizja kontra jej wypełnienie

W kwestii wiarygodności swoich wizji William Branham wielokrotnie powtarzał, że muszą one wypełnić się dokładnie z każdym szczegółem. Rozpatrując wizję wybuchu i jej wypełnienie, możemy zauważyć, że niektórych istotnych szczegółów wizji w jej deklarowanym wypełnieniu brakuje. W wyżej podanych cytatach, w których William Branham opowiadał daną wizję, występuje jego najmłodszy syn Józef, jak również ptaki lecące na wschód. Jest powiedziane, że w czasie, kiedy oglądał on wizję, Józefa fizycznie nie było w pokoju, był ale obecny w wizji i był świadkiem eksplozji. Natomiast na polowaniu w marcu 1963 roku Józefa nie było, a o ptakach lecących na wschód nie ma wzmianki w relacjach ani jednej z osób tam obecnych.

Równie zastanawiające jest to, że podczas pierwszego opowiadania wizji, William Branham wyraźnie mówi o pięciu aniołach tworzących konstelację, do której był porwany. Kiedy po raz drugi opowiadał tę samą wizję zaledwie tydzień później, mówił, że aniołów było „pięć do siedmiu“. Należy zauważyć, że pomiędzy jednym a drugim opowiadaniem wizji miało miejsce spotkanie Lee Vayle’a z Williamem Branhamem. Podczas tego spotkania według zeznania Vayle’a rozmawiali o tym, że ta wizja mogłaby być wypełnieniem gromów z Objawienia 10. Naturalnie liczba siedem bardziej pasuje do siedmiu gromów oraz do ogólnej narracji Księgi Objawienia. Relacjonując później przeżycie z polowania, William Branham mówi wyłącznie o siedmiu aniołach, przez co stawia pod znak zapytania wypełnienie wizji, nie spełniając wymagania dokładności jej wypełnienia, którego sam nauczał.

Nie chodziłoby z resztą o jedyny przypadek dostosowania przez Williama Branhama wizji czy snu do potrzeb sytuacji. Mniej więcej w podobnym czasie w kazaniu opowiadał on sen człowieka o imieniu Raymond Jackson. Na temat wiarygodności relacji swojego snu przez Williama Branhama wypowiedział się sam Jackson, patrz tutaj.

Problem 4: Seria kazań na temat pieczęci była zapowiedziana

Zgodnie z nieco wyżej podaną wypowiedzią Williama Branhama, planował on już pod koniec 1962 roku, że będzie głosić serię kazań na temat siedmiu pieczęci, wstępnie określając, że mogłoby do tego dojść około 15 lutego 1963 roku. Do czego zatem służyło polecenie anielskie, które miał otrzymać dopiero na początku marca? Stosując analogię, czy Mojżesz zaplanował udanie się do faraona a dopiero później spotkał się z płonącym krzewem?

Warto zatem zastanowić się, na ile nauczanie o siedmiu pieczęciach opierało się na unikalnym Boskim objawieniu przekazanym wyłącznie Williamowi Branhamowi, skoro można je było zaplanować kilka miesięcy wcześniej. Rąbka tajemnicy może czytelnikowi odsłonić obszerna analiza źródła tego nauczania znajdująca się w osobnym artykule.

Skąd wzięło się połączenie obłoku i polowania?

Powstaje zatem pytanie, jak doszło do połączenia zjawiska pojawienia się obłoku z polowaniem na świnki pekari tydzień później i w zupełnie innej części stanu Arizona. Aby znaleźć odpowiedź, zobaczmy, co na ten temat mówi jeden z uczestników polowania, Eugene (Gene) Norman. W swoim świadectwie „Puszczaj swój chleb na wody“ opisuje on sytuację, kiedy William Branham pierwszy raz ujrzał zdjęcie obłoku. Oto fragment tego świadectwa:

EN

Mniej więcej w pierwszym tygodniu maja zatrzymałem się u mojego szwagra Willarda, a na jego stole leżało czasopismo Life. Zacząłem je przeglądać i kiedy doszedłem do strony 112, były tam zdjęcia obłoku wykonane nad Arizoną. Tytuł brzmiał „Pierścień Tajemnicy”. Wyglądało to ciekawie. Zapytałem Willarda, który powiedział, że mogę sobie zostawić to czasopismo, więc zabrałem je do domu. (Najwidoczniej chodzi o drugą połowę maja, ponieważ czasopismo Life zostało wydane dopiero 17 maja – uw. tłum.)

Brat i Siostra Branham często zabierali żonę i mnie do zboru w niedziele rano. I wydaje mi się, że to było zaraz następnej niedzieli, kiedy przyjechał nieco wcześniej. Wszedł i usiadł na kanapie a ja wziąłem to czasopismo, otworzyłem je na stronie ze zdjęciem obłoku i podałem mu je. Zapytałem go: „Widziałeś kiedykolwiek coś podobnego?”. 

Popatrzył na to i nie odpowiedział na moje pytanie ani „tak” ani „nie”. Po chwili powiedział „Wydaje mi się, że zauważyłeś, że to ma kształt piramidy.”. 

Prawdę mówiąc, nie zauważyłem. Nie wiem, co przykuło moją uwagę do tego zdjęcia, oprócz tego, że wyglądało wyjątkowo i miało to miejsce w Arizonie. To Pan musiał mną pokierować. 

Brat Branham zapytał, czy może zabrać to czasopismo a ja chętnie mu je dałem, ale w tym momencie nie wyjaśniał tego nijak. Oczywiście wiedział, co to było, ale jeszcze nie był czas na to, abyśmy my się dowiedzieli. 

Gene Norman, „Puszczaj swój chleb na wody”

Porównajmy słowa Gene Normana z relacją Williama Branhama:

EN

13 Kiedy przybyłem, po pierwsze, było to na podstawie wizji, że stałem powyżej Tucson, u góry, kiedy odezwał się ten—ten—ten wybuch. Więc, był tam Brat Fred, gdy to wybuchło. A oni wykonali zdjęcie, wiecie, tam na niebie. A ja o tym wiele nie myślałem, nigdy nie zwracałem na to uwagi. Ale pewnego dnia to zaczęło robić na mnie jakieś wrażenie. A tutaj Brat Norman, ojciec Normy, powiedział: „Czy zwróciłeś na to uwagę?” 14 I właśnie kiedy spojrzałem, właśnie tam byli ci Aniołowie, tak wyraźnie, jak tylko możliwe, byli Oni umiejscowieni wprost na tym zdjęciu. Widzicie? Spojrzałem, żeby zobaczyć kiedy to się stało, a to był ten czas, ten sam, około dzień lub dwa przed, albo dzień lub dwa po tym, jak tam byłem. Spojrzałem na miejsce, gdzie to się stało. „Północny wschód od Flagstaff, lub Prescott, które leży na południe od Flagstaff.” No cóż, to jest dokładnie to miejsce, w którym byliśmy, widzicie, dokładnie tam.

63-0601 Chodź, Naśladuj Mnie

Prosta prawda jest taka, że William Branham pierwszy raz w życiu zobaczył ten obłok, kiedy Gene Norman pokazał mu go w czasopiśmie Life. To niecodzienne zjawisko przykuło jego uwagę, ponieważ przypominało mu kształt piramidy. Przypomniał sobie, że mniej więcej w tym czasie był na polowaniu (od tego czasu upłynęły już ponad dwa miesiące) i nie przejmując się zbytnio datą i miejscem pomylił Flagstaff, Prescott i Tuscon, i uzmysłowił sobie, że na fotografii jest siedem aniołów związanych z przeżyciem z polowania. Wkrótce potem zaczął używać tego zdjęcia jako potwierdzenia swojego anielskiego polecenia.

Nie upłynęło zbyt wiele czasu, a w narracji Williama Branhama zaginęła jakakolwiek ostrożność dotycząca rozbieżności czasowej pomiędzy pojawieniem się obłoku a okresem polowania. Z początkowego „około dzień lub dwa przed, albo dzień lub dwa po tym” stało się „w tym samym czasie ja tam byłem”, „stałem dokładnie pod tym” oraz „tego samego dnia zrobiono temu zdjęcie”.

EN
Rozwiń cytat

A zatem, ja nie wiedziałem w tamtym czasie, że robili zdjęcia – naukowcy – gdy aniołowie zniżyli się z niebios, aby przynieść Poselstwo. I pamiętacie, powiedziałem, że Ten po prawej stronie konstelacji miał jakby Swoją klatkę piersiową wypiętą – i Swoje skrzydła. Pamiętacie wszyscy, jak to mówiłem? I jak ja go obserwowałem? Był bardzo charakterystyczny w porównaniu z innymi. I nie wiedziałem, że robią temu zdjęcie, bo natychmiast pospieszyłem na Wschód. Ale jak wróciłem do domu, do Tucson, było to we wszystkich gazetach, i widziano to prawie w całym kraju, nawet w Meksyku, i we wszystkich zachodnich stanach, i myślę, że było to w gazecie Courier. To było w gazecie Associated Press. Ilu widziało „Tajemniczy obłok w przestworzach”? Widzicie ręce. A teraz opublikowało to czasopismo Life. A ja mam artykuł tutaj dziś rano, w czasopiśmie Life, aby go pokazać. Oto i on, w tym samym czasie ja tam byłem. Widzicie tę piramidę obłoku? Stałem tuż pod tym”. Mówi: „widzicie tego charakterystycznego Anioła po prawej stronie? Widzicie jego spiczaste skrzydło? Dokładnie tak, jak było powiedziane. A oto widok na to z Meksyku i innych miejsc, z których zrobili zdjęcie. Otóż, ten naukowiec próbuje uzyskać wszystkie informacje o zdjęciu, jakie można uzyskać, o ludziach, którzy mają to zdjęcie. On to bada.

63-0623 – Stojąc w wyłomie 
EN

Około 17 marca… To było w marcowym wydaniu magazynu „Life”. Widzieliście ten krąg Światła na niebie, wysoki na czterdzieści osiem kilometrów i na czterdzieści trzy szeroki. Wilgoć występuje jedynie do wysokości około czternastu kilometrów, więc oni nie mogą nawet ustalić, co to było. A stojąc dokładnie pod Tym, człowiek, który siedzi teraz tutaj, stał wtedy tuż obok mnie, kiedy zstąpiło od Boga siedmiu Aniołów, którzy tam stali i byli widzialni. Oni powiedzieli mi o czasie końca, o tych objawieniach, o rzeczach z Księgi Objawienia i o Siedmiu Pieczęciach. Mówili: „Wróć do domu, a będziesz przynosił Poselstwo jedno po drugim”.

63-1128M – Świadectwo
EN

Pewnego dnia, gdy tam stałem i odrywałem rzepienie, wiecie, takie rzepy z nogawek; tam właśnie siedmiu aniołów przyleciało z przestworzy i wstrząsnęło tym miejscem, aż skały o wadze dwudziestu paru kilogramów stoczyły się ze zbocza. Stało tam siedmiu aniołów, którzy kazali mi wrócić i wygłosić te kazania i powiedzieli, że: „Jeden po drugim będą się ze mną spotykać i mówić co się działo”. I właśnie tak się stało. A kiedy w ten sposób podnieśli się na wysokości, wznieśli się na prawie 50 kilometrów w powietrze; i tego samego dnia, tego samego dnia zrobiono temu zdjęcie, zrobiła to nauka i to obeszło świat. To jest paradoks, ale to był Absolut. To mocniej związało mnie z Jezusem Chrystusem, splatając z Nim moje życie. Wiem, że wydawało się to dziwne. Zawsze tak jest.

63-1201 – Absolut

Kiedy później wykonano fotokopię zdjęcia z czasopisma Life i je odwrócono o 90 stopni, pojawił się zarys oczu i nosa oraz światłość na miejscu, gdzie „twarz“ spogląda, chociaż na oryginalnym zdjęciu nie było ani twarzy, ani światłości. Wraz z domniemanym kształtem peruki sędziowskiej, zarys twarzy sprawił, że zdjęcie zyskało na znaczeniu.

Odwrócona czarno-biała kopia zdjęcia obłoku z czasopisma Life z widocznym zarysem twarzy

Wraz z dalszym upływem czasu w kazaniach Williama Branhama wypowiedzi o aniołach tworzących obłok ustąpiły miejsca wypowiedziom o tym, że to jest „Chrystus, noszący białą perukę najwyższego Bóstwa“, „Najwyższy Sędzia“, „potwierdzenie prawdziwości tego Poselstwa“, a w końcu dowiadujemy się, że jest to „Jezus stojący i patrzący na nas“.

EN
Rozwiń cytat

7 Otóż, jeżeli obrócicie ten obrazek i popatrzycie na niego w taki oto sposób (chyba widzicie mnie wyraźnie na całej sali) – to jest Chrystus. Patrzcie, Jego oczy spoglądają tutaj – jest to absolutnie wierne. Ma na sobie białą perukę Najwyższego Bóstwa i Sędziego całego nieba i ziemi. Czy możecie widzieć Jego oczy, nos i usta? Obróćcie to zdjęcie w taki oto sposób, jak to oni uczynili; w taki oto sposób, tak jak to powinno być. Czy widzicie to? To jest Najwyższy Sędzia; to nikt inny jak ON. To jest znowu doskonałym dowodem, potwierdzeniem prawdziwości tego Poselstwa. Ono jest Prawdą. I to nie czyni Go jakąś trzecią osobą, ale jedyną Osobą w białej… Popatrzcie, czy widzicie to ciemniejsze miejsce, Jego twarz, Jego brodę, Jego oczy? Zwróćcie uwagę, On spogląda; z Niego wychodzi światło, które świeci na prawą stronę, dokąd spogląda. Kiedy był na krzyżu, spoglądał w tym właśnie kierunku – na prawo – gdzie ułaskawił grzesznika. Chcemy iść ciągle dalej w Jego Imieniu w świetle Jego zmartwychwstania.

65-0418M – To jest wschód słońca
EN
Rozwiń cytat

70 Będzie światło w czasie wieczornym, nad Górami Zachodzącego Słońca w terenie leśnym Coronado, czterdzieści mil na północ od Tucson. Zajrzyjcie do mapy i przekonajcie się, że jest tam Szczyt Zachodzącego Słońca. Dokładnie tam to się stało. Nie wiedziałem o tym wcale, aż dopiero od tamtego dnia. 71 To nigdy nie umiera. To ciągle się rozkręca. Od samego tego wydarzenia, poprzez to zdjęcie z kształtem Jezusa stojącego i patrzącego na nas, aż do Góry Zachodu Słońca dokładnie tam i światła zachodzącego słońca. Przyszło światło wieczorne, Bóg uwierzytelnia samego Siebie. Co to jest? To jest ten fakt, że Bóg i Chrystus są jedno. Ta biel, ilu z was widziało to, te białe włosy na Jego głowie, o których mówiliśmy w Objawieniu 1? Widzicie, jest to oznaka najwyższej Boskości, najwyższej władzy. Nie ma innego głosu, nie ma innego Boga, nie ma niczego innego! „W Nim mieszka cała pełnia Bóstwa cieleśnie”. Sami aniołowie stanowili Jego perukę. Amen. 72 Co wydarzyło się na Górze Zachodu Słońca? Bóg potwierdzał Swoje Słowo. Oto, czego dotyczy cała ta wrzawa. Zauważcie, że to Bóg potwierdza ponownie Swoje Słowo z Objawienia 10, od 1 do 7: „Lecz w dniach, kiedy siódmy anioł się odezwie i zacznie trąbić swoje poselstwo, dokona się tajemnica Boża”. Ta tajemnica, ukryta w Objawieniu 10,1-7, ostatnie poselstwo do ostatniego okresu kościoła. Spełnia się też w tym okresie dokładnie Łukasz 17,30: „… w dniu, kiedy Syn człowieczy się objawi”

65-0725E – Co jest atrakcją na tej górze?

William Branham aż do końca życia ogłaszał, że był obecny pod obłokiem w tej samej chwili, kiedy zrobiono zdjęcie. A zatem istotną rzeczą, a nawet samą podstawą obłoku jako potwierdzenia jego służby jest jego fizyczna obecność w miejscu i w czasie pojawienia się obłoku. A jednak rozbieżność czasowa i rozbieżność lokalizacji są prostymi i logicznymi faktami, które skutecznie obalają tę koncepcję. Zatem cała sprawa obłoku jako potwierdzenia traci sens a próba obrony z góry jest przeznaczona na niepowodzenie, ponieważ podstawowe założenie Williama Branhama (dzięki któremu uznał on obłok za potwierdzenie) okazuje się nieprawdziwe – na podstawie jego własnych słów oraz słów świadków tego wydarzenia. 

Co było przyczyną wybuchu podczas polowania?

Aby zrozumieć zagadnienie wybuchu, którego zapowiedź miała wypełnić się podczas polowania, dodajmy do powyższej osi czasowej jeszcze jeden istotny element.

1 marca 1963

Gazeta Arizona Republic publikuje artykuł pt. „Grzmoty soniczne otrząsają Springerville“

Arizona Republic 1 marca 1963

Artykuł informuje o tym, że niewielkim miastem Springerville, leżącym na wschodzie stanu Arizona, od tygodni wstrząsają grzmoty spowodowane przez ćwiczenia prowadzone przez wojskową bazę lotniczą Williams Air Force Base. Nasilające się wybuchy są na tyle mocne, że powodują uszkodzenia m.in. w postaci rozbitych okien oraz wystaw sklepowych. Całą stronę gazety można zobaczyć klikając tutaj.

Mając na myśli powyższe, rozpatrzmy wypowiedzi zaczerpnięte z nagrań audio świadectw osób obecnych na polowaniu z Wiliamem Branhamem. Oto wypowiedź Freda Sothmanna:

EN

I polowaliśmy na świnki, brat Gene Norman, ja i brat Branham. I tam usłyszeliśmy ten wybuch! Brzmiało to tak, jakby siedem samolotów przekroczyło barierę dźwięku. Taki trzask to był. Pomyślałem: Litości, to pewnie było słychać w całym kraju.

Fred Sothmann

A oto, jak zrelacjonował wybuch Gene Norman:

EN

Poszliśmy w tamtą stronę i on nas rozdzielił. Więc on polował na prawo, a Fred na środku, a ja szedłem drogą Rattlesnake Mesa, polowałem w dół i zszedłem na dno. (…)

Polowałem chyba z pół godziny i wtedy miał miejsce ten wybuch. Brzmiało to tak, jakby znajdowało się tuż nad moją głową. Spojrzałem w górę i niczego nie zobaczyłem. Nie widziałem żadnej chmury.

Kiedy podniosłem wzrok, zobaczyłem dwie długie smugi, jakby samolot zostawiający ślad. Dwie smugi rozciągnięte na wiele kilometrów i mała kropka… duża przestrzeń między nimi… ale nie widziałem żadnego samolotu. Pomyślałem, że to prawdopodobnie samolot przebił barierę dźwięku… ale w okolicy nie było samolotów… po prostu nie było tam żadnego, wiesz, i nie wiedziałem, co to było…

Gene Norman

Obydwaj mężczyźni mówią w swoich świadectwach o tym, że wybuch podobny był do odgłosu samolotu przekraczającego barierę dźwięku. Gene Norman stwierdza, że nie widział samolotu, ale że widział dwie długie smugi podobne do śladu samolotu oraz obiekt w kształcie kropki.

Miasteczko Springerville leży w odległości 240 km na wschód od bazy lotniczej Williams Air Force Base (dziś lotnisko Phoenix–Mesa Gateway Airport). Biorąc pod uwagę prędkość, z jaką latają odrzutowce, możemy domyślić się, że wybuch w okolicach Rattlesnake Mesa mógł być spowodowany przez podobne ćwiczenie lotnicze, jak wybuchy w okolicach Springerville, o których pisała prasa zaledwie kilka dni wcześniej. Rattlesnake Mesa leży o 100 km bliżej od wspomnianej bazy lotniczej niż Springerville.

Efekt zwany gromem dźwiękowym (ang. sonic boom) wyjaśniony jest w sposób popularnonaukowy pod tym linkiem.

Co było przyczyną pojawienia się obłoku?

Skoro obłok nie powstał ze skrzydeł siedmiu aniołów, którzy wznieśli się w przestworza po spotkaniu z Williamem Branhamem, nasuwa się pytanie, co było przyczyną pojawienia się obłoku. Możliwą hipotezę wyjaśniającą powstanie obłoku nakreślił w swoim opracowaniu naukowym James E. McDonald, naukowiec z Institute of Atmospheric Physics (Instytutu Fizyki Atmosferycznej) z Uniwersytetu Arizony. W swoim artykule w czasopiśmie Weatherwise wyjaśnia, że możliwą przyczyną powstania obłoku była detonacja rakiety z serii Thor, do której doszło kilka godzin przed sfotografowaniem obłoku nad Flagstaff w Arizonie.

James E. McDonald (ur. 7 maja 1920, zm. 13 czerwca 1971)
Fizyk zajmujący się głównie zagadnieniami związanymi z pogodą i ze specyficznymi zjawiskami atmosferycznymi. Temat UFO nie był mu obcy i poświęcił wiele wysiłku, aby udowodnić jego istnienie. W roku 1971 po kilku nieudanych próbach zainteresowania władz Stanów Zjednoczonych oraz szerszej sfery akademickiej fenomenem UFO w wieku 51 lat popełnił samobójstwo.

Rakieta typu Thor została zdetonowana na wysokości 27,26 mil (43,87 km) nad bazą lotniczą Vanderberg w Kalifornii o godz. 13:52 czasu pacyficznego (PST), po 127 sekundach lotu. Fotografie obłoku zostały wykonane z Flagstaff w Arizonie o godz. 18:40 czasu górskiego (MST), czyli mniej więcej 800 km na wschód i niecałe 4 godziny później. Przemieszczenie to wymagałoby wiatru o prędkości 217 km/h. Nie ma żadnych pomiarów prędkości wiatru z danego odcinka czasu na drodze obłoku, ale pomiar z rana następnego dnia z okolic bazy Vandenberga wskazał na prędkość wiatru 204 km/m w kierunku wschodnim na wysokości 43 km, co jest wartością bardzo zbliżoną do obliczonej prędkości resztek rakiety tworzących obłok.

Odtajniony zapis o wypuszczeniu rakiety Thor 28 lutego 1963 r.

Dlaczego obłok nie był widoczny po drodze z Kalifornii?

Aby zrozumieć, dlaczego zjawisko nie było widoczne podczas przemieszczania się z Kalifornii w kierunku Arizony, należy przyjrzeć się zjawisku zwanemu obłoki srebrzyste (ang. noctilucent clouds). Chodzi o taki rodzaj chmur, które widoczne są jedynie podczas zachodu słońca, kiedy świeci ono pod bardzo niskim kątem. Według tego, co podaje artykuł na polskiej Wikipedii, obłoki te znajdują się zazwyczaj bardzo wysoko, i mogą pojawiać się m.in. po startach rakiet i statków kosmicznych. W czasopiśmie Science podana jest informacja, że obłok nad Arizoną widoczny był przez 28 minut po zachodzie słońca.

Orzeczenia dotyczące detonacji rakiety Thor

Po opublikowaniu swoich spostrzeżeń na temat obłoku w czasopiśmie Weatherwise, James McDonald aż do swojej śmierci w 1971 roku nie wrócił już do tego tematu. Dostępna natomiast jest korespondencja osób poszukujących informacji na ten temat z osobami lub instytucjami, które miały coś do powiedzenia w tej sprawie. Poniżej zamieszczamy poszczególne listy, z których wszystkie zgodnie potwierdzają tezę przedstawioną przez McDonalda, czyli fakt, że obłok powstał w wyniku detonacji rakiety.

List z z Instytutu Fizyki Atmosferycznej przy Uniwersytecie Arizony (5 czerwca 1980)

TŁUMACZENIE

Szanowny panie Moore,

Dr McDonald nie opublikował żadnych dalszych badań dotyczących chmury w kształcie pierścienia, która pojawiła się nad Flagstaff, jedynie artykuł z Weatherwise, który cytował pan w swoim liście z 2 czerwca 1980 r. Przekonał on siebie i innych tutaj w Instytucie, że obłok był spowodowany przez wypuszczenie wody w górnej części atmosfery przy detonacji rakiety wypuszczonej z Vandenberg.

Dr McDonald interesował się wieloma problemami naraz i miał skłonność ku temu, aby szybko skupiać się na nowych problemach, odkładając publikację na później, o ile w ogóle do niej dochodziło.

Nawiasem mówiąc, był bardzo nękany przez ludzi, którzy twierdzili, że ten obłok, to w rzeczywistości pierścień aniołów niosących boskie poselstwo. Ta historia była rozprzestrzeniana przez kaznodzieję, którego poglądy znalazły się w książce. Przez lata otrzymywaliśmy listy od ludzi zainteresowanych religijnym znaczeniem tego obłoku. Moim zdaniem nie ma żadnego. Obłok spowodowany był w sposób sugerowany przez dra McDonalda.

Z poważaniem
Louis J. Battan
Kierownik

KOMENTARZ: Kaznodzieja wspomniany w liście to Pearry Green a książka The Acts of the Prophet jego autorstwa.

List Wydziału Historii Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (26 stycznia 1996)

TŁUMACZENIE

Szanowny kapelanie Greene,

Dziękuję za pana list z 19 stycznia 1996, w którym prosi pan o informacje dotyczące fotografii „tak zwanie tajemniczego” obłoku, które były opublikowane w czasopiśmie Life dnia 17 maja 1963.

Na podstawie otrzymanych od pana informacji oraz sprawdzenia dokumentów dotyczących wypuszczania rakiet z Bazy Sił Powietrznych w Vandenberg, dr James McDonald z Instytutu Fizyki Atmosferycznej przy Uniwersytecie Arizony ma całkowitą rację – obłok, który pojawił się nad Flagstaff w Arizonie dnia 28 lutego 1963, spowodowany był uwolnieniem niespalonych cząstek paliwa rakietowego oraz wody, które dostały się do niższego ciśnienia górnej atmosfery z rakiety wypuszczonej z Vandenberg. Kiedy resztki stworzą chmurę, nazywana jest ona „zjawiskiem zmroku”. Chociaż zjawisko to najczęściej obserwowane jest w nocy, chmura że zamarzniętej wody oraz paliwa może sporadycznie być widziana po wypuszczeniu w trakcie dnia.

Dnia 28 lutego 1963 Siły Powietrzne wypuściły z Vandenberg dwie rakiety. Pierwsza rakieta to Atlas D, zwana „Pitch Pine”. Wypuszczona o 1:02 lokalnego czasu, skierowana była w południowy Pacyfik, gdzie zestrzelona została przez rakietę Army Zeus-Nike. Drugą rakietą była kosmiczna rakieta pomocnicza Thrust Augmented Thor (TAT) odpalona o 13:48. Z powodu awarii silnika dowódcy bezpieczeństwa zniszczyli nośnik w dwie minuty po odpaleniu. Trudno stwierdzić z całkowitą pewnością, która z tych dwóch rakiet odpowiedzialna była za stworzenie „tajemniczego” obłoku, który podobno zawędrował nad Arizonę w kilka godzin po odpaleniu. Tak czy owak, zjawisko opisane w czasopiśmie Life było rezultatem operacji militarnej, nie boskiej interwencji.

Załączam odtajnione raporty podsumowujące misję po locie, potwierdzające odpalenie dwóch rakiet dnia 28 lutego 1963 oraz zdjęcia obu nośników. Załączam również „Listę faktów” Sił Powietrznych oraz egzemplarz Space & Missile Times z 1 września 1995, w którym wyjaśnione jest szczegółowo zjawisko zmroku.

Ufam, że te informacje będą przydatne i życzę wszystkiego dobrego.

Dziękuję za zainteresowanie Siłami Powietrznymi.

Z poważaniem
Jeffrey G.
Kierownik, Wydział historii

P. S. Pana propozycję na dołączenie mnie do listy subskrybentów doceniam, ale nie jest to konieczne. Cieszę się, że mogłem pomóc.

List inżyniera obecnego przy odpaleniu rakiety Thor (23 sierpnia 1996)

TŁUMACZENIE

Szanowny kapelanie Greene,

pana zapytanie przywiodło na pamięć wspomnienia sprzed ponad 30 lat, kiedy mieszkaliśmy na wschodzie, pod numerem 10121, przy Mt. Lemmon (lub Catalina) Highway. Tak, widywaliśmy obłoki srebrzyste, już jakiś czas przed rokiem 1963, a w następujących latach jeszcze częściej.

Szczególnie ciekawym był obłok, o którym informował dr James McDonald, który wtedy sądził, że chodziło o nowy rodzaj naturalnej chmury, która w jakiś sposób sformowała się na dużej wysokości. Zdjęcie sporządzone z Flagstaff było rzeczywiście spektakularne. Ogromny „pierścień dymu” obszyty frędzlami. Nie było to podobne do późniejszego wybuchu wahadłowca, który zostawił smugę dymu z rakiet wspomagających na paliwo stałe (które spowodowały katastrofę). Titan II natomiast napędzany jest paliwem ciekłym, z czego wynika, że nie zostawiał żadnego śladu aż do miejsca wybuchu.

Aden zaangażowany był przy odpalaniu rakiet z Bazy Lotniczej Vandenberg w Kalifornii i natychmiast rozpoznał chmurę McDonalda jako wynik wybuchu rakiety po południu 28 lutego 1963. Powiedzieliśmy McDonaldowi o tym wydarzeniu.

Z racji tego, że naturalne „obłoki srebrzyste” widoczne bywają na wyższych szerokościach podczas letnich miesięcy, logicznym wnioskiem McDonalda było, że ten „pierścień obłoku” był również naturalnego pochodzenia. Był rozczarowany, kiedy dowiedział się, że chodziło tylko o obłok stworzony przez człowieka.

Tego rodzaju chmurom stworzonym przez człowieka poświęciliśmy krótki rozdział w naszej popularnej książce Sunsets, Twilights and Evening Skies, Cambridge University Press, 1983, (ISBN0-521-406-471), rozdział 9 – Obłoki srebrzyste, str. 88-89, miękka okładka. Zamieszczone jest tam kolorowe zdjęcie (obr. 9-3) śladu rakiety z Vandenberg widzianej po zachodzie słońca.

Opublikowaliśmy wiele artykułów naukowych na temat takich chmur rakietowych. Pisał pan, że wie o artykule Barbary Middlehurst i Ewgena Whitakera (Science 141, 1176-1178, 1963). My opublikowaliśmy kolejny: A. B. Meinel & M. P. Meinel, Low latitude noctilucent cloud of Nov. 2, 1963, Science 143, str. 38-39, 1964.

W tamtym czasie były one na tyle powszechne, że uznaliśmy za zbędne informować o nich, skoro każdy w środowisku naukowym wiedział, skąd się biorą.

Ufamy, że odpowiedzieliśmy na pana pytanie. Z poważaniem

Aden i Marjorie Mienel

KOMENTARZ: Późniejszy wybuch wahadłowca prawdopodobnie odnosi się do katastrofy promu Challenger, która nastąpiła 28 stycznia 1986 roku.

List żony naukowca Jamesa McDonalda (10 września 1996)

TŁUMACZENIE

Szanowny kapelanie Greene,

Dziękuję za udostępnienie odtajnionych dokumentów Departamentu Obrony, które nabył pan od Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, dotyczących niezwykłej chmury w kształcie pierścienia widocznej nad północną Arizoną dnia 28 lutego 1963.

Te dokumenty potwierdzają wyciągnięte naukowo wnioski mojego męża, dra Jamesa E. McDonalda, o tym, że ta stratosferyczna chmura była spowodowana przez wybuch wysoko w atmosferze rakiety Thor, która odpalona była z Bazy Lotniczej Vandenberg w Kalifornii.

Doceniam pana staranne i pracochłonne dociekanie, mające za cel znalezienie prawdy na temat pochodzenia obłoku, który spowodował tyle kontrowersji i sekciarstwa.

Z poważaniem
Betsy McDonald
(żona Jamesa E. McDonalda)

Podobne zjawiska

Zjawisko obłoku sfotografowanego 28 lutego 1963 nie jest jedynym w swoim rodzaju. Poniżej zamieszczone są zdjęcia innych zjawisk o podobnym charakterze. Niektóre z nich wyglądają prawie identycznie, jak obłok z 1963 roku.

Poglądy na obłok dzisiaj

Wraz z szerzeniem nauk Williama Branhama po jego śmierci obłok stał się nieodzowną częścią teologii ruchu poselstwa, wręcz jednym z jego symboli. Niezależnie od teologii, jaką poszczególna grupa wiąże z tym zjawiskiem, zdjęcia obłoku powieszone są na ścianach w większości zborów, często wykorzystywany on jest w grafikach materiałów propagacyjnych lub na stronach internetowych. W tych celach używany jest jedynie kształt obłoku, na którym najbardziej przypomina on okrąg/pierścień, kształty z innych zdjęć, na których obłok nie był tak symetryczny, nie są wykorzystywane. Obłok zazwyczaj wizualizowany jest pionowo, czyli obrócony o 90 stopni w prawo w stosunku do oryginalnego zdjęcia.

Powstała niemała ilość montaży przedstawiających podobieństwo obłoku i twarzy Chrystusa z obrazu Heinricha Hofmanna. Jak wskazuje ostatni z obrazków poniżej, dopasowanie obłoku z twarzą z obrazu możliwe jest jedynie przy użyciu lustrzanego odbicia twarzy.

Zdjęcie obłoku znalazło się również na pierwszych stronach książki Objawienie Siedmiu Pieczęci (uważanej za punkt kulminacyjny dorobku usługi Williama Branhama), mając zwiększać wiarygodność i potwierdzać nadnaturalny charakter tego nauczania.

Zdjęcie obłoku zamieszczone w książce Objawienie Siedmiu Pieczęci (grafika dodana)

U większości naśladowców Williama Branhama przeważa dzisiaj pogląd, że pojawienie się obłoku 28 lutego 1963 roku było drugim przyjściem Chrystusa na ziemię i że od tego czasu jest on obecny z wierzącymi, czekającymi jedynie na odejście z Panem. Oto niektóre wersety Pisma, których wypełnieniem ma być ukazanie się obłoku:

Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego. Wtedy będą lamentować wszystkie ludy ziemi i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach niebieskich z mocą i wielką chwałą.

Mateusz 24:30

I powiedzieli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie, wpatrując się w niebo? Ten Jezus, który został od was wzięty w górę do nieba, przyjdzie tak samo, jak go widzieliście wstępującego do nieba.

Dz. Ap. 1:11

Lecz gdy się Chrystus, nasze życie, ukaże, wtedy i wy razem z nim ukażecie się w chwale.

Kolosan 3:4

Gdyż sam Pan z okrzykiem, z głosem archanioła i dźwiękiem trąby Bożej zstąpi z nieba (…)

1. Tesaloniczan 4:16

A pośród tych siedmiu świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, ubranego w długą szatę i przepasanego na piersi złotym pasem. Jego głowa i włosy były białe jak biała wełna, jak śnieg, a jego oczy jak płomień ognia.

Objawienie 1:13-14

I zobaczyłem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, ubranego w obłok, nad jego głową była tęcza, jego twarz jak słońce, a jego nogi jak słupy ognia.

Objawienie 10:1

Idea, że obłok z lutego 1963 był pojawieniem się potężnego anioła z Obj. 10:1, wzięła się z tego, że w czasopiśmie Life, w którym dnia 17 maja tego samego roku zamieszczono zdjęcie obłoku, na stronie poprzedzającej artykuł o obłoku znajdowało się zdjęcie tęczy spowodowanej światłem księżyca. Zdjęcie tęczy zamieszczono na nieparzystej stronie (str. 111), zdjęcie obłoku zaś na parzystej (str. 112), zatem zdjęcia te wydrukowane były na dwóch stronach tej samej kartki. Patrząc na fotografię pod światło, można zazwyczaj dostrzec zarys grafiki z drugiej strony kartki. Poniżej zamieszczamy obie strony czasopisma oraz wizualizację tego, jak mogłoby wyglądać domniemane wypełnienie Obj. 10:1.

Wielu naśladowców Williama Branhama świadomych jest licznych nieścisłości w całej doktrynie o obłoku. Świadomość ta wywołuje różne reakcje. Niektórzy idą w zaparte i odrzucają jakąkolwiek myśl o tym, że nieścisłości istnieją. Inni próbują ignorować fakty i twierdzą, że tych rzeczy tak naprawdę nie da się zbadać, trzeba po prostu w nie wierzyć zamiast rozumować. Jeszcze inni bronią obłoku, wysnuwając różne dziwne teorie.

George Smith, zięć Williama Branhama, próbując wyjaśnić rozbieżność czasową pomiędzy datą pojawienia się obłoku a datą polowania, stwierdza, że William Branham 8 marca widział w okolicach Tucson ten sam obłok, który 28 lutego pojawił się nad Flagstaff, ale że widział go w innym (nadprzyrodzonym) wymiarze.

Voice of God Recordings, firma prowadzona przez synów Williama Branhama, natomiast zaprzecza jego własnym słowom i broni poglądu, wg którego był on na polowaniu już 28 lutego, fizycznie obecny pod zjawiskiem obłoku. Gazetka „Because He Said So” (Ponieważ on tak powiedział) stara się zamieść wszelką krytykę Williama Branhama pod dywan i sugeruje, że skoro prorok nie przejmował się szczegółami tego wydarzenia, my też nie potrzebujemy się nimi przejmować. Powinno nam wystarczyć, że „on tak powiedział”.

Zaś na stronie theendtimemessage.com w artykule zatytułowanym „A Great Falling Away” (Wielkie odstępstwo), który ma za cel wyjaśnić problemy z usługą Williama Branhama, podana jest informacja, że przyczyną pojawienia się obłoku prawdopodobnie faktycznie była eksplozja rakiety nad Kalifornią, ale mimo to wybuch ten użyty był przez Boga, który w taki sposób pokazał ludziom znak.

Zamieszanie spotęgowane jest zastraszaniem ludzi i przestrzeganiem przed interesowaniem się tym tematem, nie pozwalając im trzeźwo myśleć o rozbieżnościach i nieścisłościach tej doktryny.

Konkluzja

Kiedy Jezus Chrystus został na Górze Oliwnej zapytany przez uczniów na temat swojego powtórnego przyjścia, rozpoczął swoją odpowiedź ostrzeżeniem, które dotyczy każdego naśladowcy Chrystusa w każdym czasie.

Uważajcie, aby was ktoś nie zwiódł.

Mateusz 24:4

Powtórne przyjście Pana jest nadzieją i oczekiwaniem każdego chrześcijanina. Częścią tego oczekiwania powinna być czujność, aby nie zostać zwiedzionym. To, że zwiedzenia przyjdą i będą przychodzić aż do samego końca, zapowiada sam Jezus, kiedy dalej w tym samym rozdziale mówi:

Jeśli wtedy ktoś wam powie: Oto tu jest Chrystus, albo: Jest tam nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy i będą czynić wielkie znaki i cuda, żeby zwieść, o ile można, nawet wybranych. Oto wam przepowiedziałem. Jeśli więc wam powiedzą: Oto jest na pustyni nie wychodźcie; Oto wewnątrz domu nie wierzcie.

Mateusz 24:23-26

Powyżej przedstawione zostały w sposób chronologiczny wydarzenia z życia Williama Branhama dotyczące obłoku, który widoczny był nad pustyniami Arizony dnia 28 lutego 1963 roku. Przedstawione zostały również świadectwa towarzyszy Williama Branhama, artykuły z czasopism, na które William Branham w związku z obłokiem często się powoływał, a także wypowiedzi osób związanych z badaniem tego zjawiska oraz z wypuszczeniem rakiety typu Thor z bazy lotniczej w Vandenberg w Kalifornii.

William Branham wygłosił objawienie siedmiu pieczęci, którego sedno zaczerpnął z książek w swojej bibliotece, znalazłszy w gazecie zdjęcie zjawiska spowodowanego przez wybuch rakiety, wykorzystał je jako „nadnaturalne” potwierdzenie swoich nauk, błędnie nadał temu zjawisku duchowy wymiar i wprowadził swoich naśladowców w błąd, orzekając, że był to „Chrystus stojący i patrzący na nas”. Doktryna ta nawet po 60 latach powoduje zamieszanie, rozłamy i fałszywe wierzenia wśród wielu ludzi. Pozostawiamy Czytelnikowi, aby, znając fakty przedstawione w tym artykule, zdecydował, czy doktryna o obłoku spełnia definicję zwiedzenia, przed którym tak doraźnie ostrzegał Jezus Chrystus…

Źródła

Udostępnij
WhatsApp
W górę