Koniec świata w roku 1977: Data, ku której zwracały się tysiące
Rok 1977 zajmuje wyjątkowe miejsce w nauczaniu Williama Branhama o czasach ostatecznych. W jego kazaniach rok ten jest wielokrotnie łączony z zakończeniem wieków kościoła i przejściem do końcowego okresu dziejów.
Ale między dniem dzisiejszym a rokiem 1977 przepowiadam, że nastąpi albo wielkie zniszczenie, albo całkowite zniszczenie całej ziemi — między dniem dzisiejszym a rokiem 1977. Przepowiedziałem to w roku 1933.
56-0513 – Historia o Mojżeszu
Ale w roku 1933 przepowiedziałem, że świat zostanie całkowicie zniszczony do roku 1977.
58-0720M – Wiarą Mojżesz
Laodycejska epoka zaczęła się około przełomu dwudziestego wieku, prawdopodobnie w 1906 roku. Jak długo będzie trwać? Jako sługa Boży, który miał mnóstwo wizji, z których ŻADNA nigdy nie zawiodła, pozwolę sobie przepowiedzieć (nie powiedziałem „prorokować“, ale przepowiedzieć), że ta epoka zakończy się około 1977 r.. Jeśli wybaczycie tu osobistą uwagę – opieram tę przepowiednię na siedmiu znacznych sukcesywnych wizjach, które do mnie przyszły pewnego niedzielnego poranka w czerwcu 1933 roku (…).
I choć wielu może odczuwać, że to nieodpowiedzialne stwierdzenie – w świetle faktu, że Jezus powiedział iż „żaden człowiek nie zna dnia ani godziny“. Ja wciąż utrzymuję tę przepowiednię po trzydziestu latach, ponieważ Jezus NIE powiedział, że żaden człowiek nie może poznać roku, miesiąca i tygodnia, w którym Jego przyjście ma się wypełnić. Zatem powtarzam, szczerze wierzę i utrzymuję jako prywatny badacz Słowa, wraz z Boską inspiracją, że 1977 rok powinien zakończyć światowe systemy i wprowadzić Tysiąclecie.
Wykład siedmiu wieków kościoła – Laodycejski wiek kościoła
Kluczową i problematyczną cechą tych wypowiedzi była retoryczna dwuznaczność, którą posługiwał się William Branham. Z jednej strony formalnie zabezpieczał się, używając słowa „przepowiednia”, pozornie dopuszczając możliwość ludzkiego błędu. Jednocześnie jednak przedstawiał te przepowiednie jako owoc bezpośredniej Bożej inspiracji i nadprzyrodzonych wizji z roku 1933. Ta sprzeczność wywierała na wierzących silną presję: choć unikał formalnego stwierdzenia „Tak mówi Pan”, autorytet Williama Branhama jako Bożego posłańca w umysłach wyznawców w praktyce wynosił tę datę do rangi niezaprzeczalnej prawdy pochodzącej z nadprzyrodzonego źródła.
W konsekwencji w okresie przed rokiem 1977 w ruchu Przesłania wytworzyły się silne oczekiwania eschatologiczne. Wielu wierzących podejmowało na ich podstawie kluczowe decyzje życiowe — sprzedawało majątek, porzucało pracę lub kwestionowało sens długoterminowego kształcenia swoich dzieci, ponieważ świat był postrzegany jako bliski końca. Praktyki te nie były wyjątkiem, lecz logiczną konsekwencją konkretnie nauczanych ram czasowych, podpartych roszczeniem do duchowego wglądu.
Znaczącą rolę w utrwaleniu tych oczekiwań odegrała dziś niemal zapomniana książka By 1977. Publikacja gromadziła wypowiedzi Branhama o zniszczeniu Ameryki i końcu świata, przyczyniając się do normalizacji przekonania, że rok ten ma szczególne i wiążące znaczenie. Po niespełnieniu oczekiwań została jednak odsunięta na bok i przestała być publicznie przywoływana.
Gdy rok 1977 minął bez zapowiadanych wydarzeń, nastąpiła fala wtórnych reinterpretacji. Mówiono o duchowym spełnieniu, o ludzkim niezrozumieniu lub o tym, że chodziło jedynie o orientacyjne oszacowanie czasu. Takie wyjaśnienia często pomijają jednak fakt, że pierwotne wypowiedzi były nauczane z powołaniem się na Boże źródło i miały bezpośredni, niejednokrotnie druzgocący wpływ na życie ludzi.
Przypadek roku 1977 pozostaje zasadniczym problemem w historii ruchu Poselstwa. Pokazuje, że przepowiednie prorockie powiązane z konkretnymi datami mogą mieć poważne praktyczne skutki dla życia ludzi oraz że ich niespełnienia nie można po prostu zignorować. Podobne sytuacje pojawiały się również gdzie indziej — na przykład u Williama Millera, którego przepowiednia powrotu Chrystusa na rok 1844 doprowadziła do tzw. „Wielkiego Rozczarowania” i powstania adwentyzmu, czy u Świadków Jehowy, gdzie oczekiwania związane z rokiem 1975 wywołały falę sprzedaży majątków i następujący po niej kryzys ruchu. We wszystkich tych przypadkach oczekiwania wywoływały realne zmiany życiowe, a po ich niespełnieniu następowały rozczarowanie, reinterpretacja lub odejście części wierzących od ruchu. Nie powinniśmy zatem zapominać o tych historycznych momentach, gdyż są one przypomnieniem, jaką cenę ludzie płacą za bezkrytyczne podążanie za przepowiedniami czasowymi, które ostatecznie okazują się błędne.