Słup ognia sfotografowany: Co mówi FBI?
W ciągu życia Williama Branhama wykonano kilka fotografii, o których twierdził, że są zdjęciami nadprzyrodzonego światła lub nadprzyrodzonej istoty. Fotografie te są często umieszczane na materiałach mających przyciągnąć uwagę ludzi do jego służby, takich jak okładki książek, zakładki, traktaty lub strony internetowe. Problem polega na tym, że fotografie te nie posiadają żadnego potwierdzenia przez stronę trzecią ani niezależnych świadectw, że rzeczywiście były to zdjęcia o nadprzyrodzonym pochodzeniu. Bliższe spojrzenie na każdą z nich nie pozwala nie zauważyć, że wcale nie są to fotografie nadprzyrodzone.
Poniżej przedstawiamy przegląd najbardziej znanych spośród tych fotografii wraz z ich krótką analizą.
„Ognisty słup” w Houston
Najsłynniejsza fotografia Williama Branhama została wykonana w styczniu 1950 roku w Houston w Teksasie podczas debaty między F. F. Bosworthem a W. E. Bestem, która była częścią kampanii uzdrowicielskiej Branhama. Fotografia ta do dziś wisi w setkach lub tysiącach zborów.

Nad głową Williama Branhama miało zostać sfotografowane (według jego własnych słów): Chrystus, anioł przymierza (50-0713), Duch Święty (51-0930E), Jahwe (52-0713A). William Branham twierdził również o tej fotografii, że choć fotografowie Ayers i Kippermann wykonali więcej zdjęć, wszystkie pozostałe były puste. Twierdził także, że dyrektor FBI George J. Lacy pisemnie potwierdził, iż był to jedyny nadprzyrodzony fenomen, jaki kiedykolwiek został sfotografowany. Według Williama Branhama fotografia ta wisi dziś w Religijnej Galerii Sztuki (Religious Gallery of Art) w Waszyngtonie DC.
Przyjrzyjmy się tym twierdzeniom dokładniej.
Mit nr 1: Wszystkie pozostałe fotografie były puste
24 stycznia Houston Press opublikował szczegółowy opis debaty między baptystycznym kaznodzieją dr W. E. Bestem a pomocnikiem Branhama F. F. Bosworthem. Artykuł zawiera 3 fotografie z debaty, na niektórych z nich widać tę samą mównicę, za którą sfotografowany był również William Branham. Nieprawdą jest zatem, że żadna inna fotografia z debaty nie powstała.





Artykuł do pobrania w formacie PDF tutaj.
Jako ciekawostkę można odnotować, że artykuł nie wspomina o żadnym nadprzyrodzonym świetle nad głową Williama Branhama, za to wzmiankuje fizyczny atak zwolenników Boswortha na obecnych przedstawicieli baptystów.
Mit nr 2: Dyrektor FBI potwierdził, że jest to nadprzyrodzone światło
Na wniosek Gordona Lindsaya fotografia została przekazana do zbadania ekspertowi od spornych dokumentów o nazwisku George J. Lacy, aby potwierdzić, że światło nad głową brata Branhama zostało rzeczywiście sfotografowane i nie było wynikiem żadnego innego czynnika (np. podwójnej ekspozycji). Lacy, który prowadził prywatną firmę badającą sporne dokumenty, stwierdził, że światło jest oryginalną częścią fotografii, nic więcej. W swoim raporcie w żaden sposób nie potwierdza, że światło ma nadprzyrodzone pochodzenie.
George Lacy nie był dyrektorem FBI, w późniejszych latach kierował jedynie Amerykańskim Stowarzyszeniem Badaczy Spornych Dokumentów (American Society of Questioned Document Examiners).
Poniżej znajduje się raport, który Lacy sporządził w odniesieniu do badanej fotografii:

W 1974 roku, w odpowiedzi na zapytanie dotyczące fotografii Williama Branhama, FBI odpowiedziało, że nie posiada żadnych informacji na temat tej fotografii i że George Lacy nigdy nie pracował dla FBI.
Mit nr 3: Fotografia jest wystawiona w Waszyngtonie DC
Wbrew słowom Williama Branhama fotografia ta nie jest i nigdy nie była wystawiona w Waszyngtonie DC w Religijnej Galerii Sztuki. Taka galeria nigdy nie istniała. Fotografia jest (jak każdy dokument objęty prawem autorskim) jedynie przechowywana w archiwum narodowym w formie cyfrowej oraz fizycznej, co dokumentuje poniższe wideo:
Gdyby światło rzeczywiście miało nadprzyrodzone pochodzenie i znajdowało się nad głową Williama Branhama jak aureola, jego głowa byłaby oświetlona, co na fotografii nie jest widoczne. Poniżej znajduje się porównanie fotografii z wizualizacją tego, jak mogłoby to wyglądać.

Istnieje wiele fotografii, na których widać podobny kształt świetlny jak na fotografii Williama Branhama. Źródłem takiego światła jest zazwyczaj oświetlenie danego pomieszczenia lub sali. Nie inaczej było w przypadku fotografii Williama Branhama.



„Języki ognia” w Lakeport
W 1958 roku w Lakeport w Kalifornii podczas nabożeństwa wykonano dwie fotografie Williama Branhama. Według niego jedno z tych zdjęć ukazuje nadprzyrodzone światło i twarz Jezusa Chrystusa. Również większy rozmiar rośliny na jednej z fotografii przypisywany jest wpływowi nadprzyrodzonego światła.


William Branham powiedział o tej fotografii co następuje:
Także tutaj kilka tygodni temu – Może przyjezdni tutaj go jeszcze nie widzieli – zrobili kolejne zdjęcie. Mam je w domu. Jest to profil Pana Jezusa, stojącego tuż za mną tam, gdzie ja głosiłem. Jego ręce są wyciągnięte, a z Jego rąk wylatywały języki ognia, kiedy ja głosiłem na temat: „Mów do tej góry, aby się przeniosła, i nie wątp w swoim sercu, lecz wierz“. I ja mam to zdjęcie. Ono jest w kolorze, w Techni-Kodakchrome. Mam je obecnie w domu. I oni robią… Obecnie było ono poddane badaniom naukowców w laboratorium, i tak dalej. Ono zostanie opublikowane niebawem. Inne zdjęcie, a jest ich około sześciu, które zostały zrobione w różnych miejscach. To jest najbardziej znamienne z nich wszystkich. Nie widzieliście jeszcze… Tam jest Jego broda, Jego twarz, Jego profil i Jego wyciągnięte ramiona. A ja stałem tam ot tak, na miejscu, gdzie On miał Swoje wyciągnięte ramiona; nie możecie nawet zobaczyć miejsca, gdzie On stał. Moja głowa, potem moje stopy na podłodze; tylko głowa i stopy, to jest wszystko, co na tym zdjęciu pozostało. Rozumiecie? On stoi tam z wyciągniętymi ramionami ot tak, a ja mam również moje ręce wyciągnięte ot tak i głoszę, mówiąc: „Mów do tej góry“. I mniej więcej w tym czasie coś wydarzyło się i oni zrobili zdjęcie tego. On stał tam z tyłu. Wszystko w kolorach.
58-1130 – Stróżu, która to godzina nocy?
Nie trzeba już dłużej domyślać się, nauka wykonała zdjęcia! Popatrzcie na te kolory, popatrzcie na te kolory ognia na tym. Widzicie? Tęcza. Popatrzcie na ten kolor żółtawo-szmaragdowy. Otóż, w tym aparacie, to był prosty aparat fotograficzny. W tym aparacie był kolor, kolorowe zdjęcia, kolorowy film firmy Kodak. Popatrzcie na te szmaragdowe kolory tam na nim. Gdybym mógł to pokazać wam gdzieś, gdzie jest więcej światła, by ci z tyłu mogli lepiej to widzieć. Widzicie teraz? „Podobny do tęczy“, popatrzcie na te smugi ciągnące się tam i z powrotem jak tęcza, każda innego koloru.
61-0101 – Objawienie, rozdział 4, część 2
William Branham przywiązywał do tej fotografii taką wagę, że miał ją wystawioną w swoim domu na stole, co widać na poniższej fotografii:

Obiektywne i uważne spojrzenie na tę fotografię ujawnia następujące fakty:
- Wszystkie smugi światła są zakrzywione w ten sam sposób, co oznacza, że obraz był naświetlany dwukrotnie, a podczas drugiego naświetlenia aparat poruszał się pionowo i poziomo.
- Za Williamem Branhamem nie widać zarysu twarzy Jezusa, lecz efekt podwójnej ekspozycji.
- W lewym górnym rogu fotografii widoczny jest drugi zarys brata Branhama z jego twarzą, kołnierzem i ręką oraz zarys mównicy z Biblią, co potwierdza fakt, że fotografia była naświetlana dwukrotnie.
- Liście roślin podczas wzrostu zazwyczaj nie zwiększają się objętościowo, lecz pędy się wydłużają i pojawiają się nowe liście. Roślina na jednym ze zdjęć jest uchwycona z innej perspektywy niż na drugim, przez co wydaje się większa. Przyglądając się ścianie pomieszczenia na zdjęciach w odniesieniu do mikrofonu, można zauważyć, że podczas wykonywania podwójnie naświetlonej fotografii aparat był ustawiony niżej.
- Nie istnieje żaden dowód na to, że fotografia ta była badana przez naukowców w laboratorium, jak twierdził William Branham.



Poniżej znajdują się zdjęcia „nadprzyrodzonej manifestacji” podczas kazania południowoafrykańskiego kaznodziei Siedmiu Gromów Edgara Roscoe. Najwyraźniej stosuje on tę samą naiwną próbę wykorzystania długo naświetlanych fotografii lub fotografii z prześwietlonymi artefaktami.

„Ognisty słup” na ramieniu w Dallas
W Dallas w Teksasie w 1964 roku wykonano fotografię Williama Branhama ze smugą światła na ramieniu.

Odbicie światła jest przez wierzących w Poselstwo uznawane za ognisty słup. Jest to jednak odbicie światła słonecznego wpadającego do pomieszczenia przez uchylone drzwi, co widać w lewej górnej części fotografii. W miejscu odbicia na kołnierzu marynarki widoczne są kontury kroju materiału. Nic nie wskazuje na to, że na tym zdjęciu jest cokolwiek nadprzyrodzonego. W kręgach Poselstwa fotografia ta jest często rozpowszechniana bez górnej części, tak aby nie był widoczny rzeczywisty źródło światła.
„Anioł Pański” w Szwajcarii
Podczas podróży Williama Branhama po Europie w 1955 roku wykonano serię fotografii, na których według jego własnych słów widoczny jest anioł Pański w postaci nadprzyrodzonego światła. Oto jego cytat:
Otóż, to nie ma dla mnie znaczenia. Ci ludzie tutaj na parterze – ja tego nie zauważyłem – oni tego nie mogli zobaczyć. Więc ja wam to trochę pokażę, jeżeli nie macie nic przeciwko temu – tylko na chwilę. Tutaj jest to zdjęcie przedtem. Widzicie, widzicie? To zdjęcie zostało zrobione, nim działo się cokolwiek. A tutaj jest Anioł Pański, zstępujący w dół. Widzicie, widzicie? A tutaj jest zdjęcie, zrobione potem, gdy On odpoczął na mnie tam, gdzie stałem. Rozumiecie? A tutaj jest zdjęcie – On właśnie znika tam, widzicie? I tylko połowa mojej twarzy wskazuje, w którym kierunku On odchodzi. A jeśli przypadkowo zauważycie, On odchodzi po prawej stronie, a ja zawsze i wszędzie wywołuję chorych na prawą stronę. Anioł Pański pojawia się zawsze po mojej prawej stronie, każdym razem, i tam to… by udowodnić, że to jest prawdą; tam właśnie odchodzi Anioł Pański – po prawej stronie, zupełnie dokładnie. A tutaj jest zdjęcie nieco pó›niej – że tam już nic nie pozostało w tym budynku. I mamy – pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami zrobiono ponad dwadzieścia zdjęć, a fotograficzny aparat był ciągle ustawiony na tym samym miejscu, i nic nie pokazało czegoś innego. Więc to wskazuje po prostu na to, że nasz drogi Pan Jezus ciągle żyje i króluje, nieprawdaż? On jest cudowny, nadzwyczajny, obfity, i my Go miłujemy całymi naszymi sercami.
55-1003 – Wiara w akcji


Niemniej jednak (znowu) jedyną wskazówką, że miałyby to być fotografie nadprzyrodzone, są słowa samego Williama Branhama. Gdyby ktoś inny przyszedł i pokazał takie zdjęcie, twierdząc, że to nadprzyrodzona istota, każdy z nas natychmiast odpowiedziałby, że jest to odbicie lampy błyskowej aparatu w oknie na przeciwległej ścianie pomieszczenia. Fotografia wykonana kilka sekund przed „nadprzyrodzoną” fotografią dostarcza nam doskonałego kontekstu. Każdy z was rozpoznałby dziś, że jedno ujęcie jest wykonane bez lampy błyskowej, przy naturalnym świetle wpadającym przez okno, co jest powodem, dla którego sylwetki wszystkich obecnych są wyraźnie oświetlone z prawej strony, podczas gdy z lewej strony ich sylwetki są ciemne i nieoświetlone. Sytuacja zmienia się na drugim zdjęciu: silne światło po stronie fotografa oświetla plecy zgromadzonych i pada na przeciwległe okna, od których się odbija. Te fotografie właściwie nie wymagają żadnego komentarza.
Podsumowanie
Osąd Williama Branhama na temat tych fotografii jest tylko jednym z wielu przykładów, które wiele mówią nam o tym, jakim był człowiekiem i jak często wyolbrzymiał rzeczy całkowicie naturalne, nadając im duchowe znaczenie.
Źródła
- https://en.believethesign.com/index.php/The_Houston_Photograph
- https://provetheclaims.wixsite.com/home/the-tongues-of-fire-photo
- Książki dr Wilberna Eliasa Besta (1919–2007) dostępne bezpłatnie do pobrania tutaj: https://webbmt.org/book_list.html